Komunikacja w Hongkongu

top_bimba_HK_IMG_7327-net

Hongkong to ogromna metropolia, w której żyje ponad 7 milionów ludzi przemieszczających się z miejsca na miejsce różnymi środkami lokomocji. Ja przebywałam w wielu miejscach odległych od siebie, ale nigdy nie stanowiło to problemu z orientacją i dojazdem. 

Wszystko to, co związane jest z jakąkolwiek komunikacją w tym mieście jest proste, czytelne i dostosowane do potrzeb ludzi. Metro jest ogromne, a przy tym bardzo czyste i bezpieczne. W dostępny dla przeciętnego pasażera czy turysty przedstawiany jest sposób poruszania się i przemieszczania od stacji do stacji. Przed wejściem do kolejki są szklane drzwi, które otwierają się dopiero wtedy, kiedy kolej się zatrzyma – wówczas słyszymy dodatkowo komunikat „Mind the gape”. Wypadków nie ma!

Ludzie ustawiają się zgodnie z kierunkiem stóp namalowanych na posadzce, dlatego podczas wychodzenia i wchodzenia z wagonu nie ma tłoku. Każdy przestrzega regulaminu, jest porządek. Dodatkowo, wchodząc do stacji metra nie wolno jeść, ani pić. Wszystko jest czyste i sterylne, aż przyjemnie poruszać się tam i przebywać. Pociągi odjeżdżają co 10 minut w zależności od stacji i kierunku, a wszystkie informacje i komunikaty podawane są w dwóch językach: chińskim i angielskim. Wierzcie mi nie można się zgubić!

W centrum miasta, oprócz metra, są piętrowe i bardzo wąskie tramwaje. Poza Hongkongiem tramwaje piętrowe używane są tylko w Blackpool (Anglia) oraz w Aleksandrii (Egipt). Spotkać też można oczywiście autobusy oraz taksówki. Ludzie jeżdżą powoli i bezpiecznie. Lewostronny kierunek ruchu chyba tylko mnie sprawiał problem, bo nie w tą stronę odwracałam z przyzwyczajenia głowę. Musiałam bardzo uważać.

Hongkong jako miasto leżące na półwyspie i sąsiednich wyspach ma również znakomicie rozwiniętą komunikację wodną, czyli po prostu przemieszczamy się dzięki promom kursującym w różne strony. Ja mieszkałam w przepięknej, malowniczej dzielnicy Hongkongu – Discovery Bay, dokąd można było dojechać metrem, a potem autobusem, taksówką lub promem. Nie wolno było w tej części miasta używać samochodu. Ludzie mieli auta na akumulatory i poruszali się tylko nimi, bądź rowerami.  Dzięki temu była cisza i spokój, a powietrze bez spalin wspomagało wegetację bajecznego świata kwiatów, drzew, krzewów i palm. Wszystkimi środkami lokomocji można poruszać się dzięki tej samej karcie płatniczej, którą doładowuje się w automatach lub sklepie. Wszyscy są tu mili, z uśmiechem udzielają informacji i pomagają w różnych sytuacjach.

Zaskoczyły mnie jednak także oznakowania przeznaczone dla użytkowników smartfonów. Są to oznaczenia na chodnikach informujące zapatrzonych w ekrany ludzi o zbliżających się przeszkodach na drodze. W Hongkongu, podobnie jak Chinach większość przechodniów chodzi ulicami z głowami nad ekranem smartfonów… To rzeczywiście jest niebezpieczne, także dla nich!

Jestem pełna podziwu dla organizacji życia w tak wielkiej aglomeracji. Wszystko pomyślane jest zgodnie z potrzebami przeciętnego mieszkańca i rzeszy turystów z całego świata. Myślę, że my musimy się jeszcze wiele nauczyć, ale może i korzystać ze sprawdzonych rozwiązań, aby chociaż w części móc dogonić Hongkong.

Niestety mój czas pobytu się skończył. Nie będę już podawała nowych relacji, ale być może podzielę się wspomnieniami. A mam ich wiele!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *