Rynek i psy w Hongkongu

piesek_rynek_IMG_7072-top

May zabrała mnie na ryneczek, a właściwie sama dojechałam, bo ona już tam na mnie czekała. Targowisko przypominało mi rynek Łazarski w Poznaniu – pełno różnych rzeczy, począwszy od igły do szycia, a skończywszy na jedzeniu.

W HongKongu jest niesamowity kult psów. Na przykład moja synowa Cass robi zawodowo sesje zdjęciowe z psami i kotami. Ludzie płacą niezłe pieniądze za takie zdjęcia, bo wiedzą, że będą zrobione przez profesjonalistkę. Szkoda, że w Polsce każdy sobie rzepkę skrobie i dominuje kult amatorszczyzny!

ren_HK_pisanie_IMG_7058Mama Cass (May) ma na ryneczku swoje stanowisko i rysuje portrety psów. Ludzie ubierają psiaki w piękne rzeczy: kurteczki, sweterki, skarpetki, spodenki, adidasy, czapeczki, sukienki… Zawiązują kokardki, plotą warkoczyki we włosach, a najdziwniejsze dla mnie jest to, że przyjeżdzają z  pieskami w wózku dla dzieci. Tam pieski mają swoje beciki i buteleczki z piciem. Szok! Najpierw mnie to rozśmieszyło, musiałam się schować, taka była moja pierwsza reakcja. Potem jak przyjrzałam się tym pieskom i ich zachowaniu, a serce mi zmiękło, bo wyglądały jak małe bezbronne niemowlaczki.

Pieski wdrapywały się na moje kolana jak dzieci i tuliły. Ja się zastanawiam , czy to jest normalne i zgodne z naturą takiego zwierzaka! A może one już niewiele mają wspólnego ze światem zwierząt?

Najbardziej bolał mnie widok kulejących piesków. Niestety nie wiem, czy za ciasne miały spodenki, czy zwyrodnienie w kończynach, albo nie miały odpowiednio dużo ruchu, tak potrzebnego psom..?!  Widok smutny! Dbajmy o nasze pupile, kochajmy, pomagajmy wszystkim potrzebującym zwierzaczkom, ale nie zatracajmy tego, co stworzyła natura, bo możemy wyrządzić wielką krzywdę.

Mati z Cass mają pieska, jest bardzo kochany i całe szczęście, że opiekują się nim prawidłowo, a Gamgat jest przez to  szczęściarzem. 

Patrząc z perspektywy czasu przypomniała mi się moja ukochana psinka – Kala, która niestety odeszła latem. Serce mnie  nadal bardzo, bardzo boli, a tęsknota za nią nie mija. Tego dnia znów dała się odczuć.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *